Młody wojownik powrócił do swej izby aby począć ostatnie przygotowania przed momentem w którym słońce osiągnie najwyższy punkt na niebie, a on wraz z ukochaną, grupą grajków , trubadurów i wielu innych postaci mających zapewnić im komfort i wygodę, wsiądzie do karety i wyruszy w podróż. Musiał jeszcze przygotować swą garderobę na wyjazd, co było arcytrudnym zajęciem zważając na to, iż organizator zażyczył sobie aby każdy uczestnik nie miał przy sobie więcej jak 3 torby podręczne, 5 dużych bagaży i 2 sztuki broni. Gdyby nie pomoc specjalnie wykwalifikowanych służb pakujących, prawie pewnym jest, iż nie zdołałby spakować się tak aby zmieścić się w śmiesznych limitach organizatora. Ostatnią rzeczą jaka była w jego planach przed wyjazdem, było udanie się do skarbca, gdyż wiedział że poza granicami wioski nie można było płacić obozowym zwyczajem za pomocą specjalnie przygotowanych kawałków drewna. Postanowił zabrać ze sobą akceptowane wszędzie poza obozem błyszczące kamienie. On jak i jego wykształceni bracia z obozu, w którym mieszkał i również tego w którym mieszkała jego Ukochana wiedzieli, że te kamienie są bezwartościowe i żal było im opóźnionych mieszkańców krainy, w której za pokolorowane bezwartościowe w wyższych sferach kamienie ,można było wszystko. Początkowo zabrał ze sobą jedną pełną torbę tychże kamieni, lecz gdy uświadomił sobie, że jedzie z wybranką serca doszedł do wniosku, iż tak jedynie na wszelki wypadek weźmie ze sobą troszeczkę więcej funduszy i... dobrał 3 kolejne torby.
Zapakował wszystkie swoje bagaże na dach karety, którą jechał po swą Ukochaną do jej wioski, popędził woźnice i ruszył niebezpieczną drogą. Po kilkunastu chwilach był już na miejscu i w pierwszym momencie oniemiał z dwóch powodów. Po pierwsze zobaczył tak piękną Kobietę, z którą miał jechać na wakacje, a po drugie, zobaczył ogromną górę bagaży za nią. Wiedział, iż mogą być problemy z tymi odgórnymi ograniczeniami co do ilości bagażu więc musiał coś wymyślić, a czasu było coraz mniej gdyż słońce było coraz bliżej środka nieba. Młody wojownik stanął przed problemem, z którym jednak poradził sobie w błyskawicznym tempie dzięki sprytowi, który go cechował. Postanowił przechytrzyć organizatora, wiążąc górę chyba 15 bagaży Ukochanej, w 3 całości. Dawało mu to 3 ogromne bagaże, co prawda, wielkość nie uległa zmianie, lecz ilość będąca ogranicznikiem znacznie się zmniejszyła. Pogonił woźnice aby szybko i ostrożnie uwiązał bagaże do dachu karety. Jako, że czas gonił podróżnych musiało wystarczyć szybkie pożegnanie z rodziną, po którym gwałtownie ruszyliśmy w drogę, do miejsca spotkania. Młody wojownik, jak i jego Ukochana byli bardzo podekscytowani wyjazdem i widać było po ich oczach, że nie mogą się doczekać, aż wsiądą do super luksusowej karety i wyrusza w daleką podróż do egzotycznych krain. Woźnica wiedział, że gdy spóźni się na miejsce czeka go chłosta, więc wyciskał z siebie i z koni tyle ile się tylko dało. Gnali z oszałamiającą prędkością, przez co o mały włos uniknęli wypadku. Woźnica tak mocno się przeraził, że przez chwile stracił przytomność przy powozie, lecz szybki bat od razu postawił go na nogi. Wjechali do gęstego, ponurego lasu, środku którego widniało miejsce spotkania. Dzięki woźnicy byliśmy przed czasem i mogliśmy spokojnie rozładować karetę z naszych bagaży. Młody wojownik wiedział że mogą być problemy z rozładunkiem i załadunkiem, bez krzepkiego woźnicy, który nie jechał z nimi w podróż, więc posłał szybko po służbę, która miała im towarzyszyć przez całą drogę. Po krótkiej chwili oczekiwania nadjechała Limu-kareta, ze wszystkimi nowinkami technicznymi jakie kiedykolwiek człowiek bądź zwierze zamontował w karecie. Okazało się, że jedzie wiele więcej osób, lecz to był dobry znak, gdyż grajkowie, służba i tragarze zawsze są potrzebni. Organizator noszący dumne imię Katarzyna zdumiał się na widok naszych bagaży, lecz nie mógł nic zrobić, gdyż wszystko było regulaminowo i zatwierdzone własnoręcznym podpisem młodego wojownika. Szybko i bez większych problemów umieszczono bagaże, w specjalnym luku bagażowym i usadzono wojownika jaki jego Towarzyszkę serca w wygodnych miejscach. Wyruszyli z lekkim opóźnieniem gdyż czekano na dwóch służących, którzy zabłądzili w lesie szukając miejsca wyjazdu. Jako, iż kareta była nowa, więc jak przystało na nowe pojazdy pachniała świeżością. Z pewnością nie spodobało to się to służbie która widać, iż lubiła dobrze zjeść, gdyż od razu postanowili nadać wnętrzu karety jakże swojski zapach świeżo wędzonej kiełbasy i jaj. Tak więc młody wojownik i jego Ukochana wyruszyli w daleką podróż, w luksusowej, lekko swojsko pachnącej karecie, z sercami przepełnionymi miłością i faktem, że spędzą razem wspaniałe chwile i będą dla siebie przez całe noce i dnie, na co tak długo czekali.
Podążali drogą przez różne wioski, osady, przedziwnych kulturowo plemion, zatrzymywali się jedynie w bezpiecznych miejscach, gdyż czasy były niebezpieczne, a tubylcy miewali dziwne i nieco ekstrawaganckie upodobania, takie jak jedzenie przyjezdnych. Gnali dniem i nocą, pędzili tempem wiatru gnającego po polach, przekraczali granice kolejnych plemion, podziwiali wspaniałe widoki i próbowali tubylczych potraw, nie zastanawiając się co w nich jest. Wraz z kolejnymi godzinami i dniami spędzonymi w karecie zaczął doskwierać im brak wygody oraz dolegliwości płynące z braku ruchu. Tajemnicze zioła pomagały przetrwać im te ciężkie chwile, z którymi młody wojownik i Anioł jego serca dawali sobie dzielnie rade, nie pokazując chwil słabości. Cała podróż umilali im trubadurzy i służba. Gdy cel był coraz bliżej oglądali coraz to piękniejsze widoki, ogromne góry pokryte bujną egzotyczną roślinnością, przemierzane przez osobliwe zwierzęta. Nastała upragniona przez zakochanych chwila. Po wielu dniach wyczerpującej podróży w końcu dotarli na miejsce. U ich stóp stanęła przepiękna gościna, w której spędzić mieli najbliższe dni sami dla siebie ( nie wliczam w to służby gdyż oni traktowani są jako bagaż ). Organizator zaprowadziła ich do pokoju, który może nie przypominał siedzib z ich rodzinnych obozowisk, lecz był doskonałym przykładem egzotyki jaka ich czekała i do której jechali tak długo. Nie tracąc ani chwili wojownik i jego Miłość kazali służbie rozpakować ich bagaże, a sami wyruszyli na zwiedzenie tego osobliwego miejsca na ziemi. Poniżej gościny znajdującej się na ogromnej skarpie była plaża prowadząca do ogromnego oceanu. Aby zejść na tę plaże, musieli pokonać ogromną ilość schodów, które ciągnęły się na wysokość całej skarpy. Po chwili schodzenia znaleźli się na pięknej dziewiczej plaży, a gdy zobaczyli błękit wody wiedzieli, że spędzą tam wspaniałe chwile w nader pięknym otoczeniu egzotycznego miejsca w jakim się znaleźli. Zakochani postanowili odpocząć po tak bardzo męczącej podróży, a jako, że słońce było piękne, a niebo bezchmurne postanowili położyć się na tej dziewiczej plaży.
