Bezsenność....
Na moim zegarze słonecznym(choć faktem jest, iż powinienem nazwać go bardziej księżycowym), widnieje godzina 4 z minutami. Nie sugerujcie się czasem dodania tego listu do gabloty, gdyż jest on uzależniony od mego dostępu do szerokopasmowej rzeki, do której dostępu broni wielki zły i groźny ogr(aż strach pomyśleć, że należy do mej rodziny, adopcja czy co?). Jak już to ująłem na początku w tym momencie jest barbarzyńska godzina, szczególne gdy fakt, iż jest środek przerwy zimowej nie jest nam obcy. Czy ja napisałem zimowej? Może jedynie z nazwy. Za oknem lasy wciąż nie są okryte białym futrem, a temperatura pozwala koniom normalnie załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na dworze. Dzisiejsza noc, jak na tą porę roku była szczególna. W moim długim jak sznur kata życiu, nigdy w styczniu nie widziałem burzy z piorunami, w towarzystwie wiatru dorównującemu swą prędkością wszystkim najszybszym rumakom z mej stajni(220km\h). To przepiękne widowisko pozostawiło coś po sobie do tej pory, gdyż nadal dyma wiatrem.
Ale czas zakończyć tą meteorologiczna paplaninę, gdyż można się komuś narazić, a ja nie lubię spacerować w deszczu.
Wróćmy do czasu. Zapewne nie jest normalnym, że człowiek(nawet taki jak ja) wstaje o godzinie barbarzyńców i co ciekawe nie odczuwa potrzeby dalszego snu. Gdy tylko sięgnę pamięcią w przeszłość pamiętam fakt, iż nigdy niebyła w mej naturze, jako para godzina barbarzyńska wraz z wyspaniem. Muszę dopisać, że to nie jest pierwszy dzień, w którym tak mam. Dzisiejszej nocy spróbuje specyfików nasennych, z wyciągu kwiatów, po które muszę odbyć ciężką i niebezpieczną wyprawę w głąb lasu, bądź nawet odpowiedniej będzie gdy nazwę to miejsce dżunglą. Tą wyprawę mogę przypłacić życiem, lecz sen jest tego wart, bo nie mogę umierać ze zmęczenia w zamku mej Lubej. Łowy czas zacząć, a Wy cieszcie się spokojnym snem...
Na moim zegarze słonecznym(choć faktem jest, iż powinienem nazwać go bardziej księżycowym), widnieje godzina 4 z minutami. Nie sugerujcie się czasem dodania tego listu do gabloty, gdyż jest on uzależniony od mego dostępu do szerokopasmowej rzeki, do której dostępu broni wielki zły i groźny ogr(aż strach pomyśleć, że należy do mej rodziny, adopcja czy co?). Jak już to ująłem na początku w tym momencie jest barbarzyńska godzina, szczególne gdy fakt, iż jest środek przerwy zimowej nie jest nam obcy. Czy ja napisałem zimowej? Może jedynie z nazwy. Za oknem lasy wciąż nie są okryte białym futrem, a temperatura pozwala koniom normalnie załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na dworze. Dzisiejsza noc, jak na tą porę roku była szczególna. W moim długim jak sznur kata życiu, nigdy w styczniu nie widziałem burzy z piorunami, w towarzystwie wiatru dorównującemu swą prędkością wszystkim najszybszym rumakom z mej stajni(220km\h). To przepiękne widowisko pozostawiło coś po sobie do tej pory, gdyż nadal dyma wiatrem.
Ale czas zakończyć tą meteorologiczna paplaninę, gdyż można się komuś narazić, a ja nie lubię spacerować w deszczu.
Wróćmy do czasu. Zapewne nie jest normalnym, że człowiek(nawet taki jak ja) wstaje o godzinie barbarzyńców i co ciekawe nie odczuwa potrzeby dalszego snu. Gdy tylko sięgnę pamięcią w przeszłość pamiętam fakt, iż nigdy niebyła w mej naturze, jako para godzina barbarzyńska wraz z wyspaniem. Muszę dopisać, że to nie jest pierwszy dzień, w którym tak mam. Dzisiejszej nocy spróbuje specyfików nasennych, z wyciągu kwiatów, po które muszę odbyć ciężką i niebezpieczną wyprawę w głąb lasu, bądź nawet odpowiedniej będzie gdy nazwę to miejsce dżunglą. Tą wyprawę mogę przypłacić życiem, lecz sen jest tego wart, bo nie mogę umierać ze zmęczenia w zamku mej Lubej. Łowy czas zacząć, a Wy cieszcie się spokojnym snem...

1 Comments:
Mam nadzieje, iz ta noc bedzie spokojna i bedziesz mogl w pelni sie wyspac a jak nie to pamietaj o golebiu pocztowym mysle,ze dla Nas nawet w nocy bedzie pracowal :*
Prześlij komentarz
<< Home